Niewykluczone, że już w przyszłym sezonie w Szczecinie uruchomiona zostanie kolejna atrakcja turystyczna. Będą nią lochy pod Wieżą Więzienną Zamku Książąt Pomorskich. To jedna z najstarszych oryginalnych części zamku. Nigdy wcześniej nie była udostępniana turystom. W lochach pod Wieżą Więzienną znajdują się dwie cele o wielkości 2,30 m x 3,35 m i wysokości prawie 4m każda. Drzwi do nich otwierały się do wnętrza, a zamykane były od zewnątrz. Więźniowie w celach byli najprawdopodobniej przykuci do ściany. Kiedy lochy zostaną udostępnione do zwiedzania? Otóż dopiero po zakończeniu modernizacji tarasów oraz odbudowy skrzydła północnego w 2025 roku. Czyli chętni do poznania mrocznego oblicza szczecińskiego zamku muszą jeszcze trochę poczekać. Ale pojawiły się pewne teorie dotyczące wykorzystania lochów. Podobno już spływają oferty od szczecińskich deweloperów dotyczące możliwości odkupienia obu cel i przekształcenia ich w tak popularne ostatnio na rynku mieszkaniowym mikrokawalerki. W samym centrum miasta, lokalizacja dobrze skomunikowana, z możliwością wykupienia miejsca parkingowego, w niepowtarzalnych okolicznościach architektonicznych, w niebanalnym budynku o bogatej historii, blisko rozrywek (np. nadodrzańskie bulwary) oraz obfitej oferty gastronomicznej Starego – Nowego Miasta. A wszystko pod hasłem: „nie lofty a lochy – home sweet home”. Chętni na pewno się znajdą, bo jak mawiają fałszywi prorocy, szemrani uzdrowiciele, ślepi jasnowidzący oraz wyłudzacze pieniędzy przez internet lub „na wnuczka” – „wszystko jest kwestią dobrego bajeru”. Kolejna propozycja – „wakacyjny resort przetrwania”. To oczywiście oferta skierowana do tych, którzy lubią silne wrażenia, prawdziwe wyzwania, przygodę jakiej nie przeżył nikt, ale i wypoczynek z odrobiną dreszczyku, czyli mówiąc wprost chcieliby spędzić kilka dni i nocy w skrajnie ekstremalnych warunkach np. trochę słomy na podłodze jako legowisko, szczury i pluskwy dla towarzystwa, ścisła dieta oparta na wodnistej zupie z kawałkami brukwi, do tego (niczym Russel Crowe w „Gladiatorze”) obowiązkowe przykucie do ściany i brak snu spowodowany ciągłymi telewizyjnymi powtórkami przemówień niektórych polskich polityków. Wszystko ubarwi oczywiście strażnik o twarzy, którą może kochać tylko matka, ze skłonnościami do sadystycznych eksperymentów, nieprzekupnego i nieznającego słowa „litość”. Do wyboru może być też strażniczka, ktoś w stylu pielęgniarki Siostry Ratched z „Lotu nad kukułczym gniazdem” albo bohaterki powieści „Misery” – Stephana Kinga. Następne propozycje przyszła od filmowców z Hollywood i Bollywood. Łatwo się domyślić o co im chodzi. W tym pierwszym przypadku pewnie o nakręcenie jakiegoś dreszczowca lub innego głupiego thrillera dziejącego się w klaustrofobicznych wnętrzach gdzieś w bliżej nieokreślonej przyszłości. Takie „loch fiction”. W drugim przypadku na pewno będzie to łzawa historia miłosna z jakimś szwarccharakterem, który przetrzymuje niewinną niewiastę w lochu czyhając na jej niewątpliwą cnotę. Na ratunek przybywa jakiś książę z Bombaju pojawiający się w Szczecinie, przy okazji otwarcia lokalu z kuchnią hinduską. Wszystko pełne pojedynków, wybuchów fajerwerków, śpiewów oraz tańców na zamkowych dziedzińcach. Jest też pomysł, aby w celach odbywały się próby kapel rockowych grających thrash i death metal. Dźwięki dobiegające z lochów na pewno ubarwią dramatyczne opowieści przewodników turystycznych. Zamek podobno jest otwarty na propozycje z kraju i ze świata. Zwycięży i tak najatrakcyjniejsza oferta oraz najbardziej korzystna finansowo. Może nie zabrzmi to zbyt wesoło, ale lochy czekają.

 

Prestiż  
Kwiecień 2024